
Pierwsze doniesienia w Nowej Zelandii: jestem na miejscu i jest super! Na razie wszystko idzie zgodnie w planem, no prawie... Wczoraj wylot w Londynu miałem opóźniony i nie zdążyłem na samolot w Singapurze, w związku z czym "skazany" zostałem na dwunastogodzinny postój w tym szalenie szybko rozwijającym się mieście. Naturalnie hotel i transport miałem opłacony przez linie lotnicze :P więc nie marnowałem czasu. Dzisiaj po przylocie i szybkiej kontroli paszportów od razu poszedłem do wypożyczalni odebrac wcześniej zamówiony samochód. Teraz leże sobie w namiocie gdzieś w centrum Hamilton (na polu dla obozowiczow a nie w parku) cieszę sie w miarę ciepłym klimatem (tak na oko z 10C narazie) i wybieram sie spać. Przez ostatnie 40h spałem jakieś 3 więc musze to odrobić. Zdjęć jeszcze nie robiłem więc na początek zamieszczam zdjęcia z podróży największym samolotem na świecie! Jutro oczekujcie pierwszych zdjęć z NZ.
O mnie
- Kuba Kulig
- Pasjonat fotografii i podróżnik. Więcej informacji o mnie na jkulig.com
Blog Archive
-
►
2010
(45)
- ► października (4)
-
▼
2008
(97)
- ► października (4)
-
▼
kwietnia
(33)
- Przerwa w zwiedzaniu
- Do zachodu
- Z kamerą wśród zwierząt
- Zdruzgotany
- Halfway
- Szczyt doznań
- Zielone złoto
- Kraina lodowców
- Ślepy zaułek
- Energetyzujące miasto
- Najładniejsze miasteczko w NZ
- Monstrum
- Miasta i mosty
- Jeziora i góry
- Wyczerpany
- Spacer
- Czekając na słońce
- Przeprawa
- English please
- Leśna stolica
- Te Papa
- Beach day
- Morze w tle
- Zdobywca wulkanu
- Ranny ptaszek
- Coraz lepiej
- Raj
- Kaskada wodna
- Dla taty
- Bliskie spotkania
- Pierwsza noc
- Bezsenność
- Spakowany
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarzy:
Prześlij komentarz