Moblog Kuby

Zdjęcia i relacje prosto z telefonu

Do zachodu



Jak wejdziecie sobie na Google Maps na mapę Nowej Zelandii poszukajcie Christchurch. Na południowy zachód od miasta znajduje się nietypowo wyglądający górzysty półwysep z bardzo poszarpaną linią brzegową i wieloma zatokami. To dlatego, że to kiedyś były wulkany po których teraz zostały częściowo zalane kratery i liczne pasma górskie. Tam właśnie spędziłem dosłownie cały dzień, bo dopiero co stamtąd wróciłem, godzinę po zachodzie słońca. Miałem oglądać foki i delfiny a skończyło się, jak zwykle zresztą na chodzeniu po górach i wspinaczce. Ja po prostu nie potrafię się oprzeć jak widzę góry i prowadzące przez nie zawiłe szlaki. Zresztą do farmy fok miałem jeszcze 30 km, a autobus tylko jeden na dzień tam zajeżdżał. Oglądanie delfinów za to możliwe było jedynie z łodzi poprzez firmę wycieczkowa i szczerze mówiąc trochę droga przygoda. Widoki, z góry za to były gwarantowane zachwycające, szczególnie z Góry Herberta, najwyższego szczytu na półwyspie. Na dole za to równie pięknie, szczególnie w kolorach jesieni. Ja z kolei padam z nóg, to była jedna z bardziej wyczerpujących jednodniowych wycieczek, jakie zaliczyłem. Jutro w planie dokładne zwiedzanie miasta. Pojutrze laba!

0 komentarzy: