O mnie
- Kuba Kulig
- Pasjonat fotografii i podróżnik. Więcej informacji o mnie na jkulig.com
Blog Archive
-
►
2010
(45)
- ► października (4)
-
▼
2008
(97)
- ► października (4)
-
▼
kwietnia
(33)
- Przerwa w zwiedzaniu
- Do zachodu
- Z kamerą wśród zwierząt
- Zdruzgotany
- Halfway
- Szczyt doznań
- Zielone złoto
- Kraina lodowców
- Ślepy zaułek
- Energetyzujące miasto
- Najładniejsze miasteczko w NZ
- Monstrum
- Miasta i mosty
- Jeziora i góry
- Wyczerpany
- Spacer
- Czekając na słońce
- Przeprawa
- English please
- Leśna stolica
- Te Papa
- Beach day
- Morze w tle
- Zdobywca wulkanu
- Ranny ptaszek
- Coraz lepiej
- Raj
- Kaskada wodna
- Dla taty
- Bliskie spotkania
- Pierwsza noc
- Bezsenność
- Spakowany
Wellington, widok od strony Tinakori Mt. Jedyna stolica, w jakiej byłem, której większa część ukryta jest w lesie... Spędziłem dzisiaj pół dnia starając się znaleźć drogę powrotną do samochodu i czasami miałem wrażenie jakbym dosłownie przebijał się przez dżunglę, taki las był. Gdyby nie gęsto usytuowane domy i drogi asfaltowe, które trochę pomagały w nawigacji pewie bym miał problemy ze znalezieniem czegokolwiek tutaj. Niesamowite miejsce tylko jak na stolicę średniej wielkości państwa nie sprawia takiego wrażenia. To właśnie chyba w niej najbardziej urzeka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarzy:
Prześlij komentarz