Postanowiłem jednak opuścić Queenstown i jechać dalej, bo do przejechania mam jeszcze jakieś pół południowej wyspy czasu na to 3 dni. Dojechałem do Wanaka, gdzie natrafiłem na niecodzienne miejsce.
Był tam labirynt, którego 1/8 widzicie na zdjęciu gdzie spędziłem dzisiaj około godziny szukając wejścia do czterech wież, co było celem całej zabawy. Labirynt był tylko częścią większego kompleksu nazwanego Puzzle World. Najciekawszy był tam pokój iluzji, tak śmiesznie skonstruowany, że po wejściu do niego wydawało się, że się leci na ścianę, albo że woda płynie pod górę i kula samoczynnie toczy się w odwrotnym kierunku niż powinna. Była tam też ciekawa wystawa obrazów hologramowych i przeróżne rebusy i zagadki do rozwiązania. Dobra zabawa i pożywka dla mózgu w jednym. No i zawsze to coś innego niż podziwianie pięknych krajobrazów, co robię praktycznie cały czas. I wcale na to nie narzekam...
O mnie
- Kuba Kulig
- Pasjonat fotografii i podróżnik. Więcej informacji o mnie na jkulig.com
Blog Archive
-
►
2010
(45)
- ► października (4)
-
▼
2008
(97)
- ► października (4)
-
▼
kwietnia
(33)
- Przerwa w zwiedzaniu
- Do zachodu
- Z kamerą wśród zwierząt
- Zdruzgotany
- Halfway
- Szczyt doznań
- Zielone złoto
- Kraina lodowców
- Ślepy zaułek
- Energetyzujące miasto
- Najładniejsze miasteczko w NZ
- Monstrum
- Miasta i mosty
- Jeziora i góry
- Wyczerpany
- Spacer
- Czekając na słońce
- Przeprawa
- English please
- Leśna stolica
- Te Papa
- Beach day
- Morze w tle
- Zdobywca wulkanu
- Ranny ptaszek
- Coraz lepiej
- Raj
- Kaskada wodna
- Dla taty
- Bliskie spotkania
- Pierwsza noc
- Bezsenność
- Spakowany
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarzy:
Prześlij komentarz