


A ten post miał się pojawić wczoraj, ale z tajemniczych przyczyn się nie pojawił więc go publikuję dzisiaj. Jest to post WCZORAJSZY więc przeczytajcie go najpierw a potem dopiero 'Jeziora i góry', zamieszczony poniżej.
Wizyta w największym mieście w południowej NZ wyjątkowo mi się udała dzisiaj. Zasługa to pogody głównie, która wbrew prognozom zaskoczyła mnie dziś pięknym słońcem. Mam nadzieję, że prognozy nie spełnią się też na następne parę dni, inaczej czeka mnie zimny i deszczowy weekend. Póki co udało mi się doładować swoje akumulatory (długi gorący prysznic, ciepły obiadek... ba, nawet dwie godzinki telewizji po raz pierwszy od wyjazdu) w pięknym ośrodku pod Christchurch, w którym aktualnie przebywam. Mieści się on tak w ogole tuż za najdłuższym mostem w NZ na rzece Rakaia. Łatwo go przegapić bo to w sumie nic specjalnego - lekko wyniesiony ponad rozlewiska odcinek drogi obmurowany z obu stron. A z mapy tak to się ciekawie zapowiadało.
O mnie
- Kuba Kulig
- Pasjonat fotografii i podróżnik. Więcej informacji o mnie na jkulig.com
Blog Archive
-
►
2010
(45)
- ► października (4)
-
▼
2008
(97)
- ► października (4)
-
▼
kwietnia
(33)
- Przerwa w zwiedzaniu
- Do zachodu
- Z kamerą wśród zwierząt
- Zdruzgotany
- Halfway
- Szczyt doznań
- Zielone złoto
- Kraina lodowców
- Ślepy zaułek
- Energetyzujące miasto
- Najładniejsze miasteczko w NZ
- Monstrum
- Miasta i mosty
- Jeziora i góry
- Wyczerpany
- Spacer
- Czekając na słońce
- Przeprawa
- English please
- Leśna stolica
- Te Papa
- Beach day
- Morze w tle
- Zdobywca wulkanu
- Ranny ptaszek
- Coraz lepiej
- Raj
- Kaskada wodna
- Dla taty
- Bliskie spotkania
- Pierwsza noc
- Bezsenność
- Spakowany
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarzy:
Prześlij komentarz