Wiecie jak to jest jak się przeprowadza do nowego miasta i zaczyna przyzwyczajać do nazw ulic i miejsc do tego stopnia, że nie potrzeba już mapy do nawigacji i przestaje się wyglądać jak turysta. Jeszcze ze dwa dni w tym mieście i ja pewnie czułbym w nim na tyle swobodnie, że nie wyciągałbym mapy na co drugim skrzyżowaniu. Centrum już zresztą mam w głowie tylko z autobusami się ciągle zmagam. Dlatego dzisiaj trzymałem się centrum nie wysilając się zbytnio. Zrobiłem sobie taką przerwę w zwiedzaniu, którą pewnie przedłużę na jutro bo i tak zapowiada się pochmurny dzień. Dzisiaj podświetleniem dnia była wizyta w niedawno otwartej galerii sztuki w Christchurch, gdzie miałem okazję pooglądać zbiór naprawdę wspaniałych dzieł lokalnej i światowej sztuki. Przedłużając swój kulturalny dzień miałem się też wybrać do kina ale zobaczyłem, że jutro premierę ma Ironmam więc odłożyłem sobie kupno biletu na jutrzejszy dzień. To będzie wszystko co mam w planach na jutro. No i może jeszcze pranie.
O mnie
- Kuba Kulig
- Pasjonat fotografii i podróżnik. Więcej informacji o mnie na jkulig.com
Blog Archive
-
►
2010
(45)
- ► października (4)
-
▼
2008
(97)
- ► października (4)
-
▼
kwietnia
(33)
- Przerwa w zwiedzaniu
- Do zachodu
- Z kamerą wśród zwierząt
- Zdruzgotany
- Halfway
- Szczyt doznań
- Zielone złoto
- Kraina lodowców
- Ślepy zaułek
- Energetyzujące miasto
- Najładniejsze miasteczko w NZ
- Monstrum
- Miasta i mosty
- Jeziora i góry
- Wyczerpany
- Spacer
- Czekając na słońce
- Przeprawa
- English please
- Leśna stolica
- Te Papa
- Beach day
- Morze w tle
- Zdobywca wulkanu
- Ranny ptaszek
- Coraz lepiej
- Raj
- Kaskada wodna
- Dla taty
- Bliskie spotkania
- Pierwsza noc
- Bezsenność
- Spakowany
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarzy:
Prześlij komentarz