Moblog Kuby

Zdjęcia i relacje prosto z telefonu

Z kamerą wśród zwierząt


Jak sugeruje nazwa posta dzisiejszy dzień spędziłem w zoo. I to nie byle jakim zoo tylko Orana Open Range Wildlife Park czyli pierwszym i jedynym otwartym parku dzikich zwierząt (albo przetłumaczcie sobie sami lepiej) w NZ. Otwarty pewnie stąd, że kiedyś można było się przez ten cały park przejechać swoim samochodem i doświadczyć spotkanie oko (cienka szyba) w oko z lwem ale pewnie na skutek pożarcia paru turystów zaprzestali tego i teraz każdy wybieg jest ogrodzony :(. Atrakcji jest jednak nadal sporo. Z najlepszych wymienić można własnoręczne karmienie żyrafy lub zwierząt hodowlanych (dla dzieci), podziwianie geparda w pościgu uciekającą ofiarą reprezentowaną przez kawałek mięsa na sznurku (dla ciekawskich) czy obserwowanie z bliska karmienie stada wygłodniałych lwów znajdując się w klatce na samochodzie, który przejeżdża przez środek wybiegu, razem z pracownikami zoo karmiącymi z ręki te bestie (dla odważnych). Ja niestety nie załapałem się na żadną z tych atrakcji bo pojechałem tam rano a one zaczynały się późno po południu a nie mając samochodu zdany byłem na jedyny kursujący autobus. Widziałem za to karmienie tygrysów bengalskich i też mi się podobało. Poza tym były tam nosorożce, bawoły, strusie, orangutany, zebry i inne mniej pasjonujące stworzenia. Miałem nadzieję zobaczyć też Kiwi ale z powodu renowacji budynku pomieszczenie z tym nielotem było dzisiaj zamkniete. Gatunek to co prawda zagrożony ale jest szansa, że natrafie jeszcze na jakiegoś w/na drodze. Co do Kiwi to nie wiem czy wiecie, ale jest to gatunek tak ukochany przez Nowo Zelandandczyków do tego stopnia, że sami każą siebie tak nazywać i chyba co druga firma w tym kraju ma jego wizerunek w swoim logo. No to teraz czas na konkurs: kto mi powie jak się nazywa starszy kuzyn Kiwi, który zamieszkiwal NZ do ok XVIII wieku i jest uznawany za największego ptaka, który kiedykolwiek zamieszkiwal ziemię oraz jaki był jego maksymalny wzrost. Nagroda czeka!

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

phi, proste :)
chodzi o ptaka Moa - zgadłam? :)
co wygrałam? :)))

28 kwietnia 2008 12:32  
Anonimowy pisze...

aha, no a jeśli chodzi o jego wzrost to osiągał od 1 do 3, a nawet 3,5 metra :)

28 kwietnia 2008 12:34  
Anonimowy pisze...

szkoda ze się spóżniłam i nagroda znowu koło nosa swoją drogą ciekawe co.Ciesze się że tak ci się podoba chociż myślę,że u nas też by ci się podobało:piękne słońce,cieplutko,oba stawy pełne wody,koń taplający się w wodzie jak małe dziecko,bliżniaki w kajaku niedługo koziołki na brzegu,piękny widoczek.No ale to nie lwy i orangutany a T-ce to nie NZ,zresztą na te widoki jeszcze się napatrzysz.A propos upominków to pewnie już jest po terminie,ale chyba na jakiś mały kamyczek lub muszelkę mogę liczyć tak po znajomości.

28 kwietnia 2008 18:40  
Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora. 28 kwietnia 2008 18:40  
Anonimowy pisze...

oj kubek kubek - ty jestes coraz grubszy z tego co widze, to raczej ty jestes tym kuzynem kiwi, wez sie za siebie bo niedlugo bedziesz sie toczyl jak kiwi hihi !!!!!!
BrAt

... wygralem?

28 kwietnia 2008 22:59  
Kuba Kulig pisze...

A kto powiedział, że jest to trudna zagadka! Ten blog czytają też w końcu dzieci, chcę dać każdemu szansę. Naturalnie chodzi o Moa i ze wzrostem też trafiłaś. Gratulacje, wygrałaś malutkie śliczniutkie Kiwi.
Mamo nie przejmuj się, jeszcze bedziesz miała parę okazji, żeby zgarnąć nagrodę. Co do domu, to może to nie NZ, ale klimatu i widoków jak tutaj to mi pozostaje na razie zazdrościć. Oczywiście przyjadę niedługo to zobaczę na własne oczy. Tymczasem zdjęcia mile widziane.
Wojtkowi przypominam, że kamera dodaje 5 kilo, a ja akurat miałem dwie na sobie ;). A aparacik w telefonie bardzo zniekształca więc się lepiej martw o siebie. A co do nagrody to masz dobry wzrok i nic Ci już więcej nie potrzeba...

29 kwietnia 2008 09:47  
Anonimowy pisze...

he udani wszyscy jesteście xD

2 maja 2008 10:45