Z wielkim żalem musiałem oddać dzisiaj samochod i pierwszy raz od dawna poczuć jak to jest być zdanym na publiczne środki transportu. Żaden kierowca chyba nie znosi tego uczucia kiedy musi przesiąść się ze swojego samochodu do zatłoczonego autobusu. Najbardziej chyba drażni to, że się nie kontroluje gdzie się jedzie a czasami nawet, jak ja miałem dzisiaj, po prostu nie wie. Ale okazuje się, że nawet bez gpsa da się wszędzie trafić albo za pomocą mapy albo pytając mieszkańców (metody tradycyjne ;)). Jestem więc teraz rozbity gdzieś blisko centrum Christchurch w bardzo nowoczesnym ośrodku zresztą. Planuję tu zostać 2 dni, potem jak pogoda pozwoli wybiorę się kawałek za miasto na półwysep Banks pooglądać wulkany, delfiny i foki, a może nawet i wieloryby, jak się uda.
Tymczasem robiąc małe podsumowanie mojego roadtripa to przejechałem dotychczas 3115 km, zrobiłem mniej więcej tyleż samo zdjęć, nagrałem 1,5 Gb video, wydałem... Boję się nawet zsumować wydatki ale z tym czekam na powrót. Narazie, jak zresztą przewidywałem na początku, jest to nieistotne.
O mnie
- Kuba Kulig
- Pasjonat fotografii i podróżnik. Więcej informacji o mnie na jkulig.com
Blog Archive
-
►
2010
(45)
- ► października (4)
-
▼
2008
(97)
- ► października (4)
-
▼
kwietnia
(33)
- Przerwa w zwiedzaniu
- Do zachodu
- Z kamerą wśród zwierząt
- Zdruzgotany
- Halfway
- Szczyt doznań
- Zielone złoto
- Kraina lodowców
- Ślepy zaułek
- Energetyzujące miasto
- Najładniejsze miasteczko w NZ
- Monstrum
- Miasta i mosty
- Jeziora i góry
- Wyczerpany
- Spacer
- Czekając na słońce
- Przeprawa
- English please
- Leśna stolica
- Te Papa
- Beach day
- Morze w tle
- Zdobywca wulkanu
- Ranny ptaszek
- Coraz lepiej
- Raj
- Kaskada wodna
- Dla taty
- Bliskie spotkania
- Pierwsza noc
- Bezsenność
- Spakowany
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarzy:
a czy w tych wydatkach sa jakies suweniry dla "sąsiadek"? ;)
27 kwietnia 2008 17:57No nie wiem, lista oczekujących jest dosyć długa a miejsca w plecaku coraz mniej... Nie no, żartuję oczywiście. No raczej, że wam coś przywiozę, tylko nie wiem jeszcze kiedy wręczę. Będziecie musiały być cierpliwe. Rozumiem też, że nie chcecie nic konkretnego, tylko zdajecie się na mój gust. Już coś czuję, że będę miał problem z wyborem tych suwenirów. Ach ta moja szeroka gęba...
28 kwietnia 2008 08:34Prześlij komentarz