Moblog Kuby

Zdjęcia i relacje prosto z telefonu

Czarny wtorek


Tak przeczuwałem dzisiaj, że coś się dzisiaj zdarzy. W końcu ile może szczęście trwać, a jaki dzień lepszy na pecha jak nie 13. Straciłem dzisiaj kamerkę, jeden z moich ulubionych gadżetów. Nie jestem tylko pewien czy ją gdzieś zostawiłem, czy ktoś mi ją podwinął z namiotu. Ostatni raz używałem ją parę dni temu i jak dzisiaj chciałem nagrać filmik na Sky Tower to nie mogłem się jej doszukać ani w plecaku ani w namiocie jak wróciłem. No cóż, zdarza się. Z jedną rzeczą tylko nie mogę się jeszcze pogodzić, w pokrowcu od kamerki miałem pełną kartę pamięci z aparatu gdzie miałem zdjęcia i filmy z ostatniego tygodnia podróży. Zostało mi tylko parę fotek na telefonie i wspomnienia. Szkoda ale co zrobić. Przeżyje jakoś tą stratę,

zresztą to i tak nic w porównaniu z tym co przeżywają teraz ludzie w Chinach gdzie uderzyło wczoraj trzęsienie ziemi. Powinienem się cieszyć, że to moje największe zmartwienie w tym momencie. Trzeba się cieszyć tym co zostało. A zostało w sumie niewiele, bo tylko 4 dni i koniec przygody z Nową Zelandią. Na zdjęciu jak obiecałem wcześniej fotka z wieży z widokiem na moje lekko przybrudzone buty na tle budynków, 200 metrów poniżej! Fajne uczucie stać na takiej kilkucentymetrowej szybie na takiej wysokości. Jeszcze fajniej byłoby skoczyć sobie z tego miejsca na ten mały żółty punkcik nad moim lewym butem ale to trochę droga zabawa, zwłaszcza po mojej dzisiejszym wypadku. Mam nadzieję, że ten pech był tylko przejściowy i że jutro wszystko wróci do normy ale na wszelki wypadek pochowam głębiej moje wszystkie skarby bo z utratą pozostałych zdjęć to już chyba nie mógłbym się pogodzić.

0 komentarzy: