Nie o sobie piszę w tytule posta pomimo, że pierwszy raz od przyjazdu prasowałem dzisiaj swoje ubrania (żelazka niestety nie są tu tak łatwo dostępne) ale o Iron Man-nie, filmie na którym byłem dzisiaj w kinie (Iron to po angielsku oprócz żelaza także żelazko). Przyznam, że film mi się podobał, a już na pewno polecałbym wybrać się na niego do kina, bo ma bardzo widowiskowe efekty wizualne. To była jedyna dalekodystansowa wycieczka na która się dzisiaj wybrałem. Jak na ostatni dzień w Christchurch i tak mi chyba wystarczy wrażeń szczególnie, że potrzebowałem odpoczynku przed kolejna podróżą. Jutro z rana po samochód i znowu ruszam w drogę. Czas uciekać, bo tu się coraz zimniej robi a i termin wylotu już się nieuchronnie zbliża. Już tylko 16 dni a jeszcze tyle do zwiedzenia!
O mnie
- Kuba Kulig
- Pasjonat fotografii i podróżnik. Więcej informacji o mnie na jkulig.com
Blog Archive
-
►
2010
(45)
- ► października (4)
-
▼
2008
(97)
- ► października (4)
-
▼
maja
(21)
- Lato
- Na życzenie
- Niedzielny wypad
- Blog 3.0
- Asymilacja
- Haera ra, Aotearoa
- Podsumowanie c.d.
- U2 w 3D
- Plujący ogniem
- Zwierzaki 2
- Czarny wtorek
- Poza zasięgiem
- Ja chcę do domu!
- Wodne atrakcje
- Środek zimy
- Konkurs dla wytrwałych
- Mokry dzień
- Kempingowe luksusy
- Jedyne takie miejsce w NZ
- Z powrotem na drodze
- Człowiek Żelazko
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarzy:
IronMan w Nowej Zelandii ??? i Ty widziles przed nami??!!!My wybieramy sie jutro lajzo... Kamila kaze Cie znowu pozdrowic, siedzi za mna tutaj na przerwie i drze sie na cala sale... pewnie chce czegos ;) hihi PS:Zapomniales o czyis imieninach lajzo!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Bratciszek
2 maja 2008 04:39Prześlij komentarz