Moblog Kuby

Zdjęcia i relacje prosto z telefonu

U2 w 3D

Zakupy na targu na placu Aotea, zdjęcia nocne w centrum i seans w kinie - tak wyglądał mój ostatni pełny i chyba najdłuższy dzień w NZ. Jutro też mam sporo czasu bo wylot mam późno wieczorem ale nie wiem czy będzie mi się chciało gdziekolwiek jechać a tym bardziej zwiedzać. Zresztą upakowanie rzeczy pewnie zajmie mi najwięcej czasu więc sobie pewnie odpuszczę jakiekolwiek atrakcje. Aaaa, no i kartki przecież muszę powysyłać w końcu. No to nie wiem teraz czy mi w ogóle wystarczy tego czasu jutro. Będę to musiał jakoś zorganizować. Jakby ktoś jeszcze chciał dostać kartkę z NZ a nie napisał mi jeszcze adresu to jutro jest ostatnia szansa na to. Potem mogę co najwyżej zdjęcia ładniejsze porozsyłać ale już bez znaczka z NZ. Wracając teraz do wyżej wspomnianego seansu to byłem dzisiaj w jedynym w kraju kinie z IMaxem (IMax to specjalnie skonstruowana sala kinowa z monstrualnie wielkim ekranem i zaawansowanym systemem nagłośnienia gdzie często odtwarzane są filmy w formacie 3D). Na ekranie o wielkości na oko 20 na 30 metrów wyświetlany był koncert zespołu U2 jaki dali w Argentynie specjanie nagrany i przystosowany do oglądania w trzech wymiarach. Wrażenia: Wow! Czułem się jakbym był zawieszony w jakiejś klatce, która lata dookoła sceny i pokazuje zespół w akcji z każdego kąta. Momentami Bono był tak blisko, że wydawało się że można wyciągnąć rękę i go chwycić. Najlepsze były zbliżenia albo jak kamera zanurzała się w publiczność. Wrażenie jakby się tam było. Niesamowite przeżycie, polecam każdemu kto ma okazję. Chciałem potem jeszcze pójść na film w 3D Spiderwick Chronicles, tak mi się tam spodobało ale już nie puszczali dzisiaj niestety. Kończę na dzisiaj bo już strasznie późno a muszę się wyspać przed jutrzejszą 32-godzinną podróżą. Napiszę jutro podsumowanie mojej przygody z NZ jak będę już na lotnisku, zaraz po tym jak już się pożegnam z tym wyjątkowym krajem. To będzie chyba moje pierwsze i jedyne nieprzyjemne przeżycie od chwili kiedy się tu pojawiłem...

3 komentarzy:

Unknown pisze...

Gratulujemy Ci wspaniałego urlopu i przekazanych nam doznań, informacji potwierdzonych zdjęciami. Do tej pory nie mieliśmy sposobności zapoznać się z tym pięknym krajem, zwłaszcza przez osobę nam bliską. Zawodowy reporter to takie rzeczy robi za pieniądze, a Ty Kuba robiłeś to przeżywałeś jako osoba nam bliska zamiłowana w pięknie i w niesamowitych widokach. Gratulujemy i jeszcze raz dziękujemy.
Wujek Tadeusz i ciocia Jadzia

16 maja 2008 22:10  
Anonimowy pisze...

nooo w koncu przyjezdzasz... :)

bRAT

16 maja 2008 22:26  
Kuba Kulig pisze...

A co stęskniłeś się brat? No to do zobaczenia jutro.
Wujkowi i cioci ja dziękuję za trwanie w śledzeniu moich poczynań. Wiedząc, że są osoby które naprawdę się interesują bardzo mi uprzyjemniło czas tu spędzony. A zdjęcia to dopiero będę pokazywał, bo te na blogu to zaledwie mały procent tego co mam do pokazania ;)

17 maja 2008 12:24